Mówi się, że „rewolucja odpadowa” w Polsce rozpoczęła się w latach 2012-2013 wraz z wejściem w życie serii ustaw wynikających z konieczności dostosowania prawa krajowego do wymogów prawa unijnego w zakresie gospodarki odpadami. W tym czasie ustanowiono m.in. znowelizowane przepisy w ramach: ustawy o odpadach, ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, czy ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi (Dz.U. z 2013 r. poz. odpowiednio 21, 228 i 888). Te akty prawne wraz z wprowadzanymi w następnych latach nowelizacjami i rozszerzeniami, ukształtowały polski system gospodarki odpadami do postaci z jaką mamy do czynienia w dniu dzisiejszym. Ubolewać można, że przez lata obserwowaliśmy skutki niedostatecznej skuteczności tych rozwiązań w zakresie zagwarantowania „szczelności” i precyzji systemu ewidencji generowanych w kraju odpadów, niespójności przepisów oraz braku kontroli nad łańcuchem postępowania z odpadami. Głównym założeniem wymienionych powyżej ustaw, było ograniczenie m.in. „szarej strefy” w branży odpadowej, powstawania i działania nielegalnych składowisk odpadów oraz usankcjonowanie stawek opłat za odbiór odpadów. W tym czasie – m.in. poprzez zapisy ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – ustawodawca zmienił dotychczasowy porządek prawny, przenosząc odpowiedzialność za lokalną gospodarkę odpadami komunalnymi na samorządy. To w teorii miało pozwolić zmaksymalizować efektywność systemu, jednak po krótkotrwałym sukcesie, gdzie w pierwszych latach funkcjonowania nowych regulacji zauważyć można było znaczący wzrost ilości odpadów zebranych selektywnie (4-krotny wzrost w latach 2012-2016), zaczęliśmy dostrzegać również, że rozmiar rozwijającej się równolegle „szarej strefy” znacząco przekroczył najczarniejsze scenariusze, i w roku 2018 wg szacunków Krajowej Izby Gospodarczej ok. 20-40% wolumenu wszystkich wyprodukowanych odpadów pozostawało poza oficjalną ewidencją. O problemie świadczyło m.in., że rzeczywiste moce przerobowe zakładów przetwarzających odpady (RIPOKi czy w późniejszym czasie instalacje komunalne stosujące technologię mechaniczno-biologicznego przetwarzania (MBP)) pozostawały znacząco niższe od ilości odpadów faktycznie przekazanych do recyklingu. Ponadto, udokumentowany recykling odpadów wg Dokumentów Potwierdzających Recykling (DPR) wskazywał na wartość wyższą od tej faktycznie przekazanej do recyklingu. Obserwowane zjawisko wyraźnie wskazuje na skalę nieprawidłowości w nadzorze nad przepływem i wiarygodnością dokumentacji potwierdzającej odzysk i recykling odpadów. Powszechnym działaniem w branży było wystawianie fikcyjnych dokumentów DPO/DPR na odpady, które nie zostały przetworzone. Ponadto, dokumenty te były wystawiane przez podmioty nieposiadające instalacji lub posiadające instalacje o niewystarczającej wydajności do przeprowadzenia odzysku i recyklingu, w stosunku do ilości przyjętych przez nie odpadów. W konsekwencji nieuczciwych działań firm zaangażowanych w opisany powyżej proceder, obserwowane było zjawisko porzucania odpadów (również niebezpiecznych) w magazynach lub na terenach, do których przedsiębiorca posiadał tytuł prawny. Porzucane odpady, składowane w sposób niezorganizowany, niejednokrotnie stanowiły zagrożenie dla środowiska i życia ludzi. Do skrajnie karygodnych działań zaliczyć należy celowe podpalenia nielegalnych składowisk odpadów. Zgodnie z danymi przedstawionymi przez GUS w analizach statystycznych „Ochrona Środowiska 2020”, liczba pożarów w miejscach gromadzenia odpadów w Polsce, wzrosła z 75 odnotowanych w 2012, do 243 zarejestrowanych w roku 2018. To te wydarzenia spowodowały wyraźny wzrost zainteresowania opinii publicznej tematyką szarej strefy odpadowej w Polsce. Do wyjątkowo głośnych wydarzeń należy zaliczyć pożar nielegalnego składowiska odpadów na terenie byłych zakładów Boruta w Zgierzu. W pożarze spłonęło ok. 50 tys. ton odpadów przywiezionych m.in. z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwecji i Włoch. Kolejną z obserwowanych nieprawidłowości było wykształcenie się mechanizmu tzw. „zmiany kodu odpadu”, czyli wytwarzania pseudopaliwa alternatywnego. Schemat ten bazował na obowiązywaniu odmiennych stawek za zagospodarowanie różnych typów odpadów (odpadów o innych kodach), przez co stanowił dla nieuczciwych przedsiębiorców źródło dodatkowego przychodu, ale przede wszystkim wiązał się z całkowitym wynaturzeniem hierarchii postępowania z odpadami oraz powodował, iż znaczna część materiałów nadających się do recyklingu mechanicznego „de-facto” nigdy nie trafiała do odzysku. Kontrola nad działalnością tego typu firm w rzeczywistości pozostawała fikcją, gdyż funkcjonowały one na zasadzie firm córek, lub były rejestrowane na tzw. „słupy”, a to wszystko powodowało, że wyjątkowo trudno było pociągnąć kogokolwiek do odpowiedzialności za wyrządzone szkody. Szereg patologii polegał m.in. na powstawaniu firm teoretycznie zajmujących się przekształcaniem odpadów, które wystawiając „kwit” na odbiór i zagospodarowanie odpadów dawały spokój jego producentowi, a z drugiej strony nie były w żaden sposób kontrolowane w zakresie postępowania z przyjętymi odpadami.

Warto zauważyć, iż działanie to było wysoce dochodowe dla wszystkich stron. Nieuczciwi przedsiębiorcy oferując ceny atrakcyjniejsze od konkurencji, zapewniali (często nieświadomym niczego producentom) tani sposób utylizacji odpadu, nigdy nie ponosząc rzeczywistych kosztów z tym związanych. Znaczącą zmianę w przedstawionym powyżej procederze zaobserwowano dopiero po wprowadzeniu BDO, czyli „Bazy danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami”, potocznie nazywaną „Bazą Danych Odpadowych”. Zadaniem tego systemu teleinformatycznego, było szeroko pojęte uszczelnienie ewidencji produktów, opakowań czy produkowanych odpadów, ale również usprawnienie sprawozdawczości i ściągalności związanych z tym opłat. Elektroniczna ewidencja odpadów BDO pozwala na śledzenie drogi odpadu od powstania, do ostatecznego zagospodarowania. Moduł ewidencji odpadów został uruchomiony 1 stycznia 2020 r. Uruchomienie systemu BDO wraz z nowelizacją we wrześniu 2018 roku dwóch ustaw – o odpadach (Dz.U. z 2013 r. poz. 21 ze zm.) oraz Inspekcji Ochrony Środowiska (Dz.U. z 2018 r. poz. 1471 ze zm.), wpłynęły istotnie na uszczelnienie gospodarki odpadowej w kraju. Zmiany te wywołały – obserwowany również przez IChPW w ramach prowadzonej działalności konsultingowej – problem znacznego wzrostu oferowanych na rynku cen za odbiór i zagospodarowanie odpadów, jak również spore trudności ze znalezieniem uprawnionych odbiorców odpadów. Jak wynika z raportu SSW Pragmatic Solutions „Sektor odpadowy na krawędzi? Raport z opinii przedsiębiorców” z kwietnia 2020 r., aż 78% ankietowanych firm deklarowało, że od momentu wprowadzenia zmiany ustawy o odpadach z września 2018 r., spotkały się z problemem znalezienia uprawnionych odbiorców odpadów. Stan ten pogłębiło jeszcze bardziej wprowadzenie w 2020 r. ewidencji BDO, co spowodowało, że część przedsiębiorstw produkcyjnych (w szczególności z sektora MŚP) zostało postawionych przed wyzwaniem rozwiązania kwestii zagospodarowania części z produkowanych odpadów wewnątrz własnego zakładu.

Od zawsze właściwa gospodarka odpadami w zakładach produkcyjnych jest prawnym obowiązkiem nakładanym przez Państwo na przedsiębiorców, jednak dopiero od niedawna przekazanie odpadów specjalistycznym firmom zewnętrznym zaczyna stanowić istotny koszt prowadzenia działalności. W wielu przypadkach istnieje jednak możliwość wewnętrznego przetwarzania i odzysku odpadów w ramach działalności danego przedsiębiorstwa, a takie działania nazywa się powszechnie wdrażaniem rozwiązań z zakresu gospodarki o obiegu zamkniętym. Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku, prowadzi szeroki zakres usług eksperckich dotyczących postępowania z odpadami i gospodarki o obiegu zamkniętym. Współpracujemy z szerokim gronem firm, które wspieramy oferując pomoc w opracowywaniu rozwiązań z zakresu gospodarki odpadami, odzysku materiałów i energii, czy wykorzystania surowców odpadowych.

Zapraszamy do współpracy



Autor: Mateusz Kochel
Zakład Gospodarki o Obiegu Zamkniętym
kontakt: mkochel@ichpw.pl